RSS Feed

Litwos część 28

Posted on Poniedziałek, czerwiec 15, 2009 in Sienkiewicz

Jako artysta jest Sienkiewicz talentem wysokiej, choć nie pierwszorzędnej miary. Balzakowi, Flaubertowi, Dickensowi, W. Hugo, nawet wspiąwszy się, nawet podsadzony przez hr. Tarnowskiego, w oczy nie zajrzy, ale polskich powieściopisarzów dorasta lub przerasta. Nie jest cn w twórczości swojej śmiałym, oryginalnym, olśniewającym, klasycznym, nie opracowywa swych utworów — jak żąda Horacy  — aż do paznokcia, często nie dba o prawdę życiową i konsekwencję psychologiczną, wielkim dramatom swoją nowelistowską siłą podołać nie umie i nadsztukowywa ją uroczystym odmawianiem z bohaterami polskiego lub łacińskiego pacierza, ale opowiada nadzwyczaj mile, żywo, rozkosznie lub rzewnie.

Nazwano go świetnym stylistą, którym nigdy nie był. Każdy jego utwór prosi się o ołówek sumiennego korektora. Sienkiewicz może bez skrupułu napisać: „Dnie całe spędza-ł e m samotnie na koniu, to w lasach, to w szuwarach na łodzi. Żyłem jak dziki człowiek. Raz całą noc przepędziłem w lesie ze strzelbą i psem przy ognisku, które roznieciłem umyślnie. Czasem po pół dnia spędzałem z owczarzem itd.” 83 W porównaniach ubogi i pospolity („Tak im było dobrze, że aż strach”; Orso itp.), nie zdradza w ogóle bliskiego pokrewieństwa z wielkimi mistrzami słowa. Styl jego jest mową codzienną w wyższej potędze.

Bezwzględny realizm w powieści, nawet u Zoli, pozostanie na zawsze mrzonką lub tematem do scholastycznych sporów, gdyż żadna sztuka nie odtwarza życia wiernie, nawet fotografia. Istnieją tylko rozmaite stopnie naśladowania rzeczywistości. Otóż Sienkiewicz zajmuje stopień dość odległy. Jego opisy natury są dość realne, ale rozwój charakterów ludzkich zwykle fantastyczny, bo go ciągle wyłamuje nie opuszczająca nigdy autora chęć wzruszenia czytelników. Dość wspomnieć tu o ciągłym umieraniu i zmartwychwstawaniu Bohuna, o przewrotach w Zagłobie, o mitycznej sile Podbipięty, o miłości Heleny do Skrzetuskiego, miłości zawiązanej przez… sokoła. „Oto raróg, postawiwszy jedną nogę na ręku panny, drugą chwycił się namiest-nikowej dłoni i zamiast przesiąść, począł kwilić radośnie i przyciągać te ręce ku sobie tak silnie, aż się musiały zetknąć.” 84 Ten ślub, dany na stepie przez sokoła nie znanej sobie dotychczas parze, jest szczytem sentymentalizmu. Sienkiewicz sentymentalizuje ciągle, ale gdy sielankowy kisiel popieprzy nieco kilkoma grubszymi wyrazami, zaraz krytyka zachwyca się jego „realizmem”. Tymczasem jest on realistą salonu, realistą sielanki, twórcą puszków i obłoczków życiowych.

Comments are closed for this entry.