RSS Feed

Litwos część 26

Posted on Poniedziałek, czerwiec 15, 2009 in Sienkiewicz

Skutkiem tego powieść ma dwie główne i niezmiernie ciężkie wady: nie przedstawia gruntu życiowego, na którym się toczą wypadki, a w ich biegu nie odsłania przyczyn. Trudno uwierzyć, a przecież Sienkiewicz nie nakreślił wcale tła swego obrazu. Mniejsza o zupełny brak ludu polskiego, z którego nie wziął na pokaz nawet przysłowiowego Paradebauera uroczystości szlacheckich, ale czyż nie należało w czterech tomach przeznaczyć bodaj kilku kartek dla paru szkiców z życia domowego szlachty, zwłaszcza że jej zjazd na wybór króla do Warszawy nastręczał ku temu sposobność? Widzimy tylko szumiącą pianę wojenną, ale co pod nią?

Biją się, odpoczywają i znowu się biją. To nie powieść historyczna, odzwierciedlająca cały widnokrąg danej chwili, ale pamiętnik żołnierza, który nie miał czasu ani wyjść z obozu, ani zatęsknić do domu i przypomnieć go sobie.Brak tego życiowego podkładu musiał sprowadzić brak w tłomacze-niu wypadków. O co walczy Skrzetuski z Bohunem, wiemy, ale o co Wiśniowiecki z Chmielnickim — nie wiemy. Pierwszy broni władzy, a drugi się buntuje? Byłoby to wystarczającym, gdyby do owego buntu nie zerwało się całe kozactwo, gdyby sam autor nie zapewniał, że ono tworzyło półmilionową chmurę, że każde w tej chmurze usta ryczały nienawiścią przeciwko „Lachom”. Jaka przyczyna wywołała ten huragan, tę nienawiść, te wybuchy rozwścieklonej zemsty, to całe bluzgające ulewą krwi starcie? Czy tak oto po prostu Chmielnicki z osobistych pobudek krzyknął, a na jego głos kozactwo wyskoczyło do rzezi? Sienkiewicz w (przytoczonej poprzednio) rozmowie Skrze-tuskiego z Chmielnickim napomina leciuchno o ucisku królewiąt, który zrodził wojnę socjalną, ale jest to nawiasowe słówko, rzucone w przelocie, bez żadnego akcentu. Ostatecznie czytelnik, nie dość przygotowany w historii, nie zgaduje wcale, o co wiodą się nieustanne boje, i nieraz gotów przypuścić, że o… kniaziównę.

Comments are closed for this entry.